Tybetanskie przysmaki: laphing

Tybetanskie przysmaki: laphing

Laphing wygląda z daleka jak stos żółtych naleśników czekających na degustatorów.

Rzeczywiście ma on wielu smakoszy. Tak naprawdę jest to rodzaj makaronu z zestawem sosów – wystarczająco ostrym, by zapewnić kop energetyczny przychodzącym wieczorami studentom.

Pochodzenie

Koncepcja laphingu pochodzi oryginalnie z chińskiej prowincji Sichuan, gdzie danie nazywano ‘liang fen’. Potrawa zdobyła popularność także wśród Tybetańczyków, którzy przywiedli tę tradycję ze sobą do Nepalu.

Podawanie

Konsystencja laphingu jest żelowata. Ciasto przyrządza się z fasolki mung lub ziemniaków.  Gotowe laphingi podaje się z kilkoma sosami i z przyprawami. W punktach serwisowania laphingu najczęściej sypią kolejno: sól, timmur czyli pieprz syczuański – patrz mój Katalog przypraw – i glutaminian sodu. Dodają następnie przypominającą okruchy chleba moczoną proteinę sojową zwaną masyura i kolejno sosy: sojowy, ocet, marynatę czosnkową (w restauracji mieli świeżo zamarynowany czosnek w dzbanku, z którego podlewali laphing), olej sezamowy i na koniec troszkę świeżej pasty chilli. Ta kompozycja zapewnia zbalansowany i specyficzny smak dania, a zimny, żelowaty makaron nadaje efekt chłodzący. Tam, gdzie robiłam film dziewczyny serwowały danie posypane dodatkowo z suchym makaronem chińskim.

Laphing serwuje się na dwa sposoby. Jeżeli odwiedzisz restaurację lub lokalny sklepik, gdzie serwują laphingi zostaniesz zapytany “Jhol or Sukha?”.  Co to więc znaczy? Właściwie to to samo, ale podane na różne sposoby.  Biorą oni gotowy laphing, który przypomina naleśnik i…

Jhol – laphing jest cięty w paski, przyprawiany i polewany sosami; podawany jako zimny makaron;
Sukha – przyprawy i sosy są rozprowadzane na krążku naleśnika i rolowane; naleśnik zostaje pocięty na siedem kawałków i tak podany;

Cena porcji – 40 NRS. Oczywiście – jak w większości nepalskich restauracji w cenę wchodzą niewielkie dokładki sosów czy innych składników. My braliśmy dokładki masyura, chilli i sosu sojowego.

Moje doświadczenie

Kiedy po raz pierwszy spróbowałem tej galaretowatej przekąski, uderzyła mnie jej żelowatość.  Laphing zjedzony z masyura przypominającą chleb oraz z sosem sojowym był wyjątkowo smaczny. Na początku nie miałam pojęcia jak podejść do tego żelowatego cuda leżącego w mojej miseczce i kiedy mama mówiła mi, że to ulubiona przekąska nastolatków, nie mogłam uwierzyć. Potem jednak harmonia smaków spowodowała, że zmieniłam swoje zdanie na ten temat.

Na dnie czekała na mnie niespodzianka w postaci porcyjki chilli, od zjedzenia którego uparcie wstrzymywałam się. Ostatecznie stawiłam wyzwaniu czoła i zjadłam go z sosem i dużą ilością wody. Dało mi to spory kop energetyczny oraz szok w ustach.

Następnym razem gdy jadłam laphing, nie zostawiłam chilli na koniec, ale zjadłam systematycznie z makaronem. Od tego czasu stałam się fanką tej pikantnej galaretowatej przekąski.

Rekomendacja

Laping jest szczególnie popularny kiedy tylko kończy się zima w Nepalu. Bywa on także serwowany jako biały makaron. Można go spotkać w wielu miejscach na osiedlu Boudha, szczególnie wokół samej stupy Boudanath.

Miejsce, które spodobało nam się najbardziej, spośród tych, gdzie degustowałyśmy laphing nazywa się Best Laphing Center. Nazwa – jak nazwa – każda jest dobra, by reklamować swoje zasoby; nam wystarczyło że było smacznie, a w lodówce obok stały niezbędne przy laphingu zimne napoje…

Best Laphing Center
Boudha, Phulbari, Kathmandu

telefon: 98223874851

Adres może nam niewiele mówić, wystarczy jednak wiedzieć, że miejsce – a także wiele innych laphingowych restauracyjek – znajduje się po północno-wschodniej stronie Boudanath, przy ulicy prowadzącej od Stupy do Tinchuli Chowk, niewielkiego ronda z małą świątynką buddyjską stojącą pod wielkim drzewem.

Subskrybuj mój kanał youtube – film poniżej.

Jak robią laphing w Kathmandu 

Kathmandu nocą: degustacja laphingu 

Laphing biały degustacja

Artykuły powiązane

Zostaw komentarz

Войти с помощью: