Śniący świat Indii

Śniący świat Indii

Ten artykuł jest wyciągiem z pisaniny K.G.Junga…

…a to dlatego, że w genialny sposób potrafił namalować świat Indii i to, czego dostrzeżenie mogłoby być dla Europy cenne.

„Pośród całej tej znikomości, w tym pustym zgiełku, człowiek uświadamia sobie istnienie ahistorycznego trwania. Wydaje się, jakby w Indiach nie było niczego takiego, co nie istniałoby już po stokroć wcześniej. Każdy, kto żyje dzisiaj, żył też już niezliczone razy w czasach przeszłych. Nawet samego Buddę Gautamę poprzedzały tuziny innych buddów, a i on wcale nie jest ostatni. Nic więc dziwnego, że bogowie też mają swoje liczne awatary.

Na cóż więc w takich okolicznościach historia?

Co jest prawdą

To, co nazywamy „rzeczywistym” – wszystko co „dobre” i „złe” w życiu ludzkim – jest ułudą. To, co nazywamy „nierzeczywistym” – groteskowi, obsceniczni i monstrualni bogowie o wyglądzie mrożącym krew w żyłach – niespodziewanie stają się oczywistą realnością dla kogoś, kto przez pół gorącej nocy słuchał subtelnej i wyrafinowanej muzyki bębnów wstrząsającej uśpionym splotem słonecznym Europejczyka. Nawykły traktować swoją głowę jako jedyny instrument zrozumienia świata oglądałby Kathakali jak groteskowy taniec, gdyby nie dudnienie bębnów, które z jego trzewi wydobywa nową rzeczywistość.

Całkiem możliwe, że Indie są światem rzeczywistym i ze biali żyją w zbudowanym z abstrakcji domu wariatów. Rodzić się, umierać, chorować; być chciwym, brudnym, dziecinnym, śmiesznym… Życie w Indiach nie wycofało się jeszcze do skorupy mózgu. W Indiach wciąż jeszcze żyje całe ciało.

Ale nie widziałem ani jednego Europejczyka, który żyłby tam naprawdę. Wszyscy oni żyją w Europie, to znaczy w czymś w rodzaju butelki napełnionej europejskim powietrzem. Bez tej izolującej ściany ze szkła człowiek by zginął, utonął w tym wszystkim, nad czym my, Europejczycy zapanowaliśmy w naszych fantazjach. W Indiach wszystko staje się niesamowitą rzeczywistością, gdy tylko przekracza się tę ścianę ze szkła.

Kobiecość

W Kalkucie na konferencji naukowej miałem okazje rozmawiać z wykształconymi Hinduskami. Było to dla mnie czymś nowym. Ubiór Hindusek podkreśla kobiecość. Jest to najbardziej strojny, stylowy i zarazem sensowny sposób ubierania się, jaki kiedykolwiek został wymyślony przez kobiety. Byłoby stratą dla całego świata, gdyby Hinduski zrezygnowały ze swego rodzimego stroju. Indie – i być może także i Chiny, których nie znam – są jedynym cywilizowanym krajem, gdzie na żywych przykładach można zobaczyć, jak kobiety potrafią i jak powinny się ubierać.

Komunikatywność

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni prezentują wyszukany, wyborny rodzaj skromności i dyskrecji, która natychmiast daje człowiekowi poczucie, że ma przed sobą osobę wysoce kulturalną i społecznie przystosowaną. Nie ma w nich głosie szorstkości czy pretensjonalności. Indyjskie kobiety stanowią nader przyjemne przeciwieństwo znanych mi niektórych kobiet europejskich, których napięty, przeraźliwy, sztuczny głos zdradza dziwnie wymuszoną i nienaturalną postawę.

Pozoranctwo

Wielokrotnie mogłem też przysłuchiwać się brzmieniu głosu Anglików w Indiach. Można się tylko dziwić fantastycznym wysiłkom czynionym przez ludzi po to, by sprawić wrażenie wesołych, jasnych, przedsiębiorczych, zapraszających, pogodnych, życzliwych, koleżeńskich i tak dalej. Wiadomo, że jest to tylko próba ukrycia prawdy, że wszystko ma się dokładnie odwrotnie. Słuchanie nienaturalnych tonów jest męczące, człowiek tęskni więc za tym, by ktoś powiedział coś nieuprzejmego, wulgarnego, grubiańskiego. Nie można nie zauważyć, jak to liczni – całkiem sympatyczni i przyzwoici Anglicy – nie szczędzą starań o supermęskie brzmienie głosu: głos He-mana – bóg raczy wiedzieć po co. Jakież to musi być nadludzkie brzemię – dzierżyć władze nad takim kontynentem jak Indie!

Jung mówi ze swej perspektywy lat trzydziestych, kiedy to Indie znajdowały się „pod opieką brytyjską” i głównymi zarządcami administracyjnymi byli wówczas kolonizujący Anglicy.

Z drugiej strony warto zauważyć, że nie tylko nacja brytyjska cechuje się nawykowym podejmowaniem wysiłku w celu stworzenia jakichś określonych „wrażeń”. Takie zachowanie jest wysoce specyficzne u niemal wszystkich Europejczyków, a na pewno nas, Polaków, którzy wciąż staramy się „być jacyś”. 

Hindusi wypowiadają się bez kokieterii, bez pozy. Każdy jeden należy do trzydziestu sześciu milionów mieszkańców Indii – aktualizacja z 2017 roku – Indie: 1,324,171,354 mieszkańców. Wszyscy należą do wielkich rodzin wspólnie zamieszkujących kraj zwany Indiami. Trzeba przystosować się do rodziny, wiedzieć jak się zachować, gdy dwudziestu lub trzydziesty członków rodziny z babcią na czele tłoczy się w niewielkim domu. To uczy mówić skromnie, uważnie, uprzejmie. U nas w Europie stłoczenie w rodzinach ma działanie odwrotne – ludzie stają się nerwowi, drażliwi i bezwzględni. Indie zaś traktują rodzinę poważnie – to niezbędna, konieczna i oczywista forma życia.

Wysoce cywilizowany kraj

Obserwowałem raz dwóch chłopców w wieku około dziewięciu lat, którzy ostro posprzeczali się podczas zabawy. Doszło do bójki. Wszyscy dobrze wiemy, co znaczy walka między chłopcami w tym wieku. Lecz to, co pokazali ci dwaj mali Hindusi było rzeczywiście godne uwagi: wymachiwali gwałtownie rękami, ale groźnie wyglądające pięści zatrzymywały się o cal od twarzy przeciwnika. Potem zachowywali się tak, jakby naprawdę odbyli przyzwoitą walkę. Są głęboko cywilizowani. Ale to było na południu, natomiast na północy żywioł muzułmański jest chyba bliższy temu, o co chodzi w prawdziwej walce.

Najważniejsza lekcja w Indiach – wg Junga

Przywdziejcie proszę swój płaszczyk wyższości moralnej i udajcie się do Świątyni Słońca w Konark. Usiądźcie w cieniu tej potężnej ruiny, którą pokrywa zbiór „najbardziej przerażających scen obscenicznych” i tam przeczytajcie stary, podstępny „Przewodnik indyjski” Murraya – „A handbook for India” wydawnictwo John Murray, Londyn 1859 – przekonujący czytelnika, że w obliczu tego żałosnego stanu rzeczy poczuje się on kompletnie zgorszony i że powinien zwiedzać świątynię wieczorem, bo w świetle świec robi ona „jeszcze gorsze wrażenie”.

A potem proszę przeanalizować dokładnie i z najwyższą szczerością wszystkie swoje reakcje, uczucia i myśli. Będzie to kosztowało sporo czasu, w końcu jednak – o ile wykonamy solidną robotę – dowiemy się takich rzeczy o sobie samym i o białym człowieku w ogóle, jakich dotąd nie usłyszeliśmy od nikogo”…

Subskrybuj mój kanał youtube – film poniżej.

Poranna gimnastyka w hinduskim wydaniu

Poranna pudża w tradycji brahmnińskiej rodziny Dulal

Artykuły powiązane

Zostaw komentarz

Войти с помощью: