Przyczyny zgonów

To nie koronawirus zabija, ale metody leczenia i środki kwarantanny

Zgony na całym świecie zostały wywołane przez protokół leczenia WHO dla Covid-19, a także surowe środki kwarantanny.

Doktor Claus Köhnlein to jeden z wiodących ekspertów w ujawnianiu pseudo-pandemii koronawirusa narzuconej naszej planecie przez Światową Organizację Zdrowia, a także przez polityków, firmy farmaceutyczne i technologiczne, które czerpią na tym zysk.

Doktor Köhnlein mówi, że od początku zachorowań na koronawirusa był zaniepokojony nie samym zagrożeniem wirusem, ale metodami jego leczenia.

W kwietniu tego roku WHO zainicjowała cztery badania pod kryptonimami: „Odkrycie”, „Wyzdrowienie”, „Solidarność” i „Badania”. W badaniach tych stosowano niewiarygodnie wysokie dawki leku hydroksychlorochina, zwykle stosowanego na malarię, który w małych dawkach nie jest niebezpieczny ani toksyczny. Lek ten nie jest przepisywany w dawce większej niż 400 miligramów dziennie.

Jednak początkową dawkę w leczeniu pacjentów z Covid-19 WHO określiła na 2,4 grama, a następnie 800 miligramów przez 10 dni.

„Skutkowało to około 10 gramami hydroksychlorochiny we krwi osoby pod koniec leczenia, co stanowi dawkę zagrażającą życiu. Wystarczy spojrzeć na etykietę leku” – mówi dr Köhnlein.

Badanie ze zwiększoną dawką hydroksychlorochiny zostało przeprowadzone na całym świecie, a w Brazylii, gdzie był wysoki wskaźnik śmiertelności z powodu koronawirusa, zauważono związek pomiędzy podawanym lekiem a faktem, że pacjenci umierali 10 dni po rozpoczęciu leczenia.

„Zwiększona dawka doprowadziła do naruszenia rytmu serca – kontynuuje Köhnlein – co stało się przyczyną śmierci: ludzie umierali z powodu arytmii serca, można o tym przeczytać w badaniach medycznych, które są ukryte przed opinią publiczną.”

Wzrost i spadek liczby zmarłych

Fakt, że ogromna liczba zgonów na świecie nastąpiła w kwietniu, czyli wtedy, gdy WHO opracował protokół badawczy Covid-19, co znajduje odzwierciedlenie we wszystkich wykresach i statystykach przyczyn zgonów niemal na całym świecie.

Pokazują one, że szczyt śmiertelności w wielu krajach nastąpił w kwietniu, a następnie gwałtownie spadł, gdy lekarze dostrzegli związek między przedawkowaniem hydroksychlorochiny a śmiercią pacjentów.

Sztuczna wentylacja

Inną przyczyną śmierci jest masowe zastosowanie respiratorów, które mają wywołać sztuczną wentylację płuc. Wielu lekarzy podłącza osoby niezbyt ciężko chore do wentylacji mechanicznej, aby wykluczyć możliwość zarażenia siebie koronawirusem. Nie chcą oni, by pacjent wydychał powietrze, ale by aparat zamykał na sobie cały proces oddechowy.

Według doktora Köhnleina każda intubacja jest źródłem przenikania drobnoustrojów do organizmu. Istnieją stwierdzone przez patologów przypadki zniszczenia ściany płuc u zmarłych poddawanych wentylacji mechanicznej w procesie leczenia.

„Pozytywny test PCR – test reakcji łańcuchowej polimerów – twierdzi dr Köhnlein – niczego nie dowodzi. Wskazuje tylko na obecność wirusa w organizmie, ale nie na to, że pacjent jest chory na koronawirusa, a tym bardziej, że może z tego powodu umrzeć.

Obecność wirusa w organizmie obecnie dotyczy znacznej większości populacji i jest to naturalny proces, jak wiele innych procesów przystosowawczych jakie w ciągu dziejów przeszła ludzkość. Kwestia zachorowania lub pozostania w zdrowiu leży w odporności organizmu. Ta zostaje ostatnio zmniejszona w wyniku stosowania ograniczeń w oddychaniu poprzez maseczki, wprowadzenie kwarantanny, w tym zamknięcie obiektów sportowych.

JEST odporność

W 2009 roku – kiedy WHO ogłosiła fałszywą pandemię świńskiej grypy – organizacja ustanowiła wytyczną, że „pandemię” można ogłosić, gdy co najmniej dwa regiony na planecie są zakażone nieznanym wirusem grypy, na który ludzie nie są odporni.

Niemiecki lekarz kategorycznie odrzuca też stwierdzenie, że ludzie nie są odporni na koronawirusa. Autorem tej tezy jest główny agitator „światowej pandemii”, Amerykanin Anthony Fauci – od 1984 r. – dyrektor Narodowego Instytutu Badań nad Chorobami Alergicznymi i Zakaźnymi Stanów Zjednoczonych.

„Ogromna liczba ludzi była bezobjawowymi nosicielami wirusa lub choroby przejawiającej się łagodnymi objawami, tylko nieliczni rozwinęli zapalenie płuc” – mówi dr Köhnlein – „to dowodzi, że ludzie mają odporność”.

Epidemiczny nastrój

Dlaczego więc miliardy ludzi na naszej planecie nadal przebywa w kwarantannie, noszą maski, są pozbawieni możliwości normalnego życia, zarobienia na chleb?

Niemiecki lekarz Köhnlein twierdzi, że maski stały się atrybutem, są potrzebne do „utrzymania nastroju epidemii”.

Ale nastrój „drugiej fali” miał zostać wywołany przez testowanie: dziś przeprowadza się miliony testów tygodniowo, na które wydaje się miliardy, ale nikt nie dba o pieniądze, po prostu je drukują…

„Media nadal eskalują sytuację, cały czas donosząc o wzroście liczby zarażonych. Ale jeśli ciągle sumować nowe przypadki zarażeń dodając je do wcześniejszych, liczby wzrosną” – argumentuje lekarz.

„Noszenie masek i testowanie należałoby natychmiast powstrzymać” – uważa dr Claus Köhnlein – „Nie ma „drugiej fali”… ale w zimie nastąpi naturalna sezonowa aktywność koronawirusa, a wtedy będzie można przywrócić nastrój epidemiologiczny”…

Wyobraź sobie ten koszmar, w którym tysiące ludzi zmarło w wyniku prób leczenia koronawirusa. A najciekawsze jest to, że nikt nie będzie odpowiedzialny za te zgony, ponieważ system nie pozwoli zarzucić nauce głupoty. Nauka jest przecież jednym z filarów wpływu na społeczeństwo.

Na poniższym filmie w dziesiątej minucie zobaczysz oryginał wywiadu z dr Köhnlein; rozmawia Margarita Bityutski.

Niemiecki dr Claus Köhnlein – oryginał wypowiedzi doktora w dziesiątej minucie filmu

Artykuły powiązane

Zostaw komentarz

Войти с помощью: