Beata Darowska, joginii z Wrocławia
Jesteś niebem, wszystko inne jest zaś tylko pogodą.
Pema Chodron
Od wielu lat zainteresowana kulturą Dalekiego Wschodu Beata rozpoczęła swoją podróż do samopoznania poprzez praktykę Aikido.
Będąc aktywną fizycznie i silną, ale także bardzo intuicyjną, dążyła do znalezienia praktyki, która byłaby nie tylko wyzwaniem dla ciała, ale także poruszała coś od wewnątrz.
Po drodze był też taniec jako forma ekspresji… Ale to joga stała się odskocznią.
Beata uznaje wagę zanurzenia duchowego. Umysł, ciało i duch są nierozłączne. Wejście na matę dało jej poczucie kompletności. Joga ujawnia ograniczenia umysłu i ciała, a jednocześnie zachęca do przekraczania tych ograniczeń. Jak mówi, Ashtanga jest bardzo upokarzająca. Wymaga czasu i cierpliwości.
Beata spędziła kilka lat pilnie ćwicząc, podróżując po świecie, szukając nauczyciela i mentora, który by ją poprowadził. Miała szczęście spotkać na swojej drodze takich techników jak: Lino Miele, Nancy Gilgoff, Prem Carlisi, Rolf Naujokat i wielu innych.
Gdy znalazła Johna, połączenie i więź były natychmiastowe.
Wkrótce po ukończeniu Kursu Nauczycielskiego (TTC RYT 200), zaczęła pomagać mu w warsztatach Johna i kursach na całym świecie. Obecnie jest nauczycielem dyplomowanym (poziom RYT 500).
Niedawno obchodzony Międzynarodowy Dzień Jogi pobudził mnie do refleksji nad tym, co zawdzięczam jodze, oprócz tylu cudownych ludzi wokół. Gdy patrzę na siebie sprzed kilkunastu lat, mam przed sobą zupełnie inną osobę. Na pewno znam siebie lepiej i lepiej rozumiem.
Bo moje ciało przemówiło do mnie językiem wrażeń, aż nauczyłam się ich słuchać i je rozumieć. Z czasem to rozumienie siebie zaczęło obejmować głębsze warstwy niezwiązane z ciałem.
Bo doświadczenie jogi jest głębsze niż rozciąganie ścięgien podkolanowych 😁
Nie oceniam już siebie tak surowo i nie stawiam przed sobą wysokich poprzeczek, by przekonać się po raz kolejny, że dam radę 😉
Już nie muszę. Lepiej mi się żyje i głębiej oddycha. Akceptacja siebie pojawiła się po prostu a wraz z nią większy dystans do świata. Moja nieśmiałość, nie wiadomo kiedy się rozpuściła. Nie muszę już być twarda i nie wstydzę się wzruszać do łez. Jestem świadoma swoich słabych stron i tego, co mi we mnie uwiera. I to też akceptuję.
Właściwie nie dążę do niczego specjalnego, bo życie każdego dnia się po prostu dla mnie wydarza.
W swojej najlepszej wersji.
🙏
Czy to jedynie joga ??
Ma wielki wpływ.
Ale wszystko jest ze sobą połączone.
To próba świadomego życia skupionego na bieżącej chwili.
Tak próbuję się żyć.
Obalam stereotypy na temat jogi







