Ojkofobia – co to takiego
Naszym przodkom wystarczały ryby słone i cuchnące,
My po świeże przychodzimy, w oceanie pluskające!
Ojcom naszym wystarczało, jeśli grodów dobywali,
A nas burza nie odstrasza ni szum groźny morskiej fali.
Nasi ojce na jelenie urządzali polowanie,
A my skarby i potwory łowim, skryte w oceanie!
Powyższy tekst to stara Pieśń Wojów znaleziona w Kronice Polskiej przypisywanej osobie tajemniczego Gala Anonima. I oczywiście brzmi ona bezkonkurencyjnie w interpretacji boskiego Czesława Niemena.
Niektóre elementy naszej rodzimej kultury polskiej rzeczywiście są więc inspirujące. Podobnie jest kilka całkiem interesujących rodzimych produkcji filmowych opartych na mitach na temat kultury Słowian… mniejsza o to na ile prawdziwe są fakty na których je zbudowano. Rzecz o kulturze i tym w jaki sposób buduje ona naszą świadomość i tzw. patriotyzm.
» Osobiste wspomnienie z dzieciństwa: Arrasy Króla
» Opowieści z tynieckiego wzgórza
» Archeologia dla zapracowanych rodziców
Tytuł mojego postu nie jest zapowiedzią rozwiązania zawartej w nim kwestii, gdyż definicje tego rodzaju można sobie znaleźć u cioci wikipedii. Post jest osobistym rozliczeniem z europejską spuścizną, która niestety nie jest wspaniała, nie ma więc co tutaj „kochać”. Po krytyce wcześniejszego postu – Koniec krótkiej epoki europocentrycznej – ze strony jednego z czytelników i głębszych przemyśleniach stwierdzam, że niestety w żaden sposób nie umiem być dumna z grabieżczej postawy europejskich władców ostatnich stuleci wobec narodów innych kontynentów.
» Koniec krótkiej epoki europocentrycznej
Wszystkie te kolonialne historie wzbudziły ogromny bagaż gniewu – miliony głodujących ludzi, całych rodzin z maleńkimi dziećmi żyjących w taki sposób we własnym kraju… Dzięki postawie i propagandzie Mahatmy Gandhi wyzwolenie Indii przeszło niemal bezkrwawo dla Brytyjczyków. Ale dług nie został spłacony i gniew wisi w powietrzu, co można czasami odczuć podróżując do Indii jako biały człowiek. I o ile w Indiach jako biały możesz łatwo i bezpiecznie żyć, o tyle w Afryce, gdzie Europejczycy również sobie napytali dużo biedy stuleciami swego kolonizatorstwa zemsta już od dawna wisi w powietrzu, a nawet… dryfuje pontonami w drodze do Europy.
Tak więc moją „nieco antyeuropejską” postawę nie nazwałabym wcale ojkofobiczną, a raczej poszukiwaniem sprawiedliwości. Dlatego, że pomimo wspomnianych grabieży i stuleci głodu nikt tym narodom jeszcze nie spłacił długu, pomimo nawet, że właśnie akurat niektórzy z nich się o tą spłatę upominają… Europa po prostu udaje, że niczego nie widzi – na tym kontynencie wszystko powinno być oficjalnie wystosowane i udokumentowane.
W Rosji używa się takiego zwrotu jak żyć „по понятиям” (po poniatiam”), który jest jednoznaczny z rozumieniem sytuacji, rozumieniem człowieka, świadomym życiem, z uczciwą postawą życiową. Niestety termin ten nawet nie tłumaczy się na żaden europejski język dosłownie – nie jest w Europie przyjęte „żyć po poniatiam”, żyć świadomie i uczciwie.
Uczciwość i otwartość nigdy nie była mocną stroną Europejczyków.







