Indie: nazywam się Kovid Kapoor

Indie: nazywam się Kovid Kapoor

Informacje medialne o fatalnej sytuacji w Indiach w związku z zakażeniami covid-19 są nieprawdziwe.

Owszem, testy wykazują zakażenia i ludzie rzeczywiście chorują. Ale nie chorują wcale więcej, niż chorowali we wcześniejszych latach, szczególnie w sezonie monsunowym.

Owszem, umierają – także na covid – ale ich śmiertelność w przeliczeniu na populację kraju jest nieporównywalnie mniejsza, niż np. w Polsce. To jest szczególnie charakterystyczna sytuacja, która pokazuje różnicę pomiędzy tymi dwoma krajami.

Medycyna w Indiach

Kilka razy gdy mieszkałam w Indiach jeszcze przed „pandemią” zdarzyło mi się korzystać z usług medycyny szpitalnej i muszę powiedzieć, że profesjonalizm induskich lekarzy jest dla mnie, Polki zadziwiający.

Po pierwsze – nie ma tam lekarza, który by bagatelizował swoje obowiązki wobec pacjenta. Nie zdarzyło się, by którykolwiek lekarz robił osobiste wycieczki w związku np. z tym że pacjent wyraził jakieś swoje wątpliwości co do metody leczenia – z czym spotykałam się w Polsce. Profesjonalizm, brak niepotrzebnych emocji ze strony medyków, a przede wszystkim oczywista w przypadku lekarza pełna współodczuwania postawa – czego w Polsce nie uświadczysz.

Dlatego też śmiertelność jest dużo mniejsza. Na covid nie umiera się bardziej niż na grypę i to widać w Indiach.

Jest dla mnie nieprzeniknioną tajemnicą dlaczego ten kraj posiadający tak szeroką genialną wiedzę z zakresu lecznictwa naturalnego, jak medycyna unani, sidha i ayurveda wpuścił na swoje ziemie coś takiego jak medycyna akademicka.

» Drawidowie: prawdziwa wiedza

To musiał być historyczny splot okoliczności w czasach, gdy Anglicy terroryzowali ziemie Bharata a jednocześnie Zachód robił swoje odkrycia naukowe. Wygłodzeni i poniżeni Indusi mieli coraz mniejszą skuteczność leczniczą – tak przecież jest gdy podupada duch, wówczas leci i zdrowie. Jeszcze Gandhi próbował wiernie i skutecznie trzymać się tradycyjnych metod: leczenie wodą, leczenie głodem, leczenie ziemią…

» Fragmenty z „Autobiografia – moje dzieje poszukiwań prawdy”, Gandhi

Niestety Indusi sami pozwolili by na ich ziemiach wzrósł mit o nadzwyczajnej mocy lecznictwa farmaceutycznego. Kilka wyleczeń podlanych uwielbieniem Indusów dla białej skóry i wszystkiego co płynie z Zachodu zalepiło dziury w kampanii zaszczepienia medycyny alopatycznej – jak ją sami nazywają Azjaci – w Azji Południowej. Potem sami zaczęli tworzyć uniwersytety medyczne, które do dziś wypuszczają największych ekspertów w dziedzinie medycyny akademickiej.

Ten naród wierzy, że jak coś jest to znaczy, że tak ma być. Tak samo więc jeśli covid przyszedł to należy go godnie ugościć i przeczekać, aż w końcu sobie pójdzie.

Sprawy higieny

Jest jeszcze taki powtarzany w Indiach dowcip na aktualny obecnie temat:

Przyleciał covid do Indii, stanął przed wjazdem do slumsów i powiedział – „Teraz wszystkich zarażę!”
Ale jak wszedł na teren slumsów, wystraszył się panujących tam fatalnych warunków sanitarnych. – „Ja sam tutaj umrę!” – zawołał przerażony i wrócił do Europy pierwszym dostępnym lotem.

Higiena w Indiach i stan czystości ulic stanowi legendę, szczególnie przerażającą Europejczyków. Nawet jeśli jednak nie przejmujesz się tym specjalnie, to przybywszy do Indii na sto procent będziesz musiał przejść okres adaptacji trwający średnio od trzech dni do dwóch tygodni, który przejawia się zazwyczaj intensywną aktywnością jelit… lepiej być w pobliżu toalety.

W tym miejscu jednak muszę wspomnieć, że czystość obiektów powszechnego użytku takich jak np. dworce kolejowe jest systematycznie sprawdzana – Indian Railway nie żałuje funduszy na ten cel i pomimo, że często ściany są obklejone brudem, jak i u nas, to podłogi są czyste i standardem jest, że rodziny rozkładają na nich prześcieradła, by wygodnie przeczekać opóźnienia pociągu. I nigdy nie zdarzyło się by gdzieś były obsikane kąty, jak to bywa w Polsce.

» Indian Railway: Chennai Central – w oczekiwaniu na opóźniony Express

Historie o bakteriach Indusom niestraszne. Nawykli oni do swojej bogatej flory bakteryjnej – można powiedzieć że rodzą się ze szczepionką we krwi. Również ich tradycyjne zachowania są obliczone na zwiększoną transmisję zarazków.

Wiecie jak pije się wodę w Indiach? Wszyscy piją z jednej butelki, czy z jednego kubka, ale nikt nie dotyka go ustami – tak robią od przynajmniej kilkuset lat: po prostu wlewają wodę do otwartej buzi…

» Epopeja goańska w skrócie, czyli spotkanie Wschodu z Zachodem

Wiecie dlaczego jeść należy tylko prawą ręką? Bo lewa jest nieczysta – służy do podmywania. Wydaje się – jeśli przemyśleć temat uczciwie – że użycie wody jest dużo bardziej higienicznym sposobem samoobsługi po oddaniu stolca niż metoda rozmazania resztek po skórze przy pomocy papieru. A my na Zachodzie terroryzujemy nasze dzieci od małego tym papierem powodując niejednokrotnie odparzenia, ale potem już wszyscy do tego przywykają.

Nikt też nie będzie jadł w tym kraju z czyjegoś talerza – to jest dopuszczalne wyłącznie pomiędzy małżonkami.

Mają oni jeszcze szereg innych obostrzeń związanych z jedzeniem, witaniem się i innymi codziennymi sprawami, głównie opartych na zasadach higieny i często na czymś, co nazywam higieną duchową.

Tradycyjnie najlepszym w każdej wiejskiej chacie środkiem stosowanym do mycia i konserwacji podłogi, często klepiska jest dung: mieszanka przygotowana z… krowiego moczu i łajna. Wszak amoniak ma rzeczywiście silne właściwości antyseptyczne! W niektórych środowiskach składniki dung stanowią również bazę lekarstw…

Widzimy więc, że – pomimo że Indusi zajmują drugie na świecie miejsce pod względem liczby mieszkańców na dany obszar i nawet nie próbują zachować dystansu, gdyż nie potrafią – to ich zachowania zakodowane od stuleci bardzo sprzyjają w obecnej sytuacji zmniejszeniu transmisji i… zwiększeniu odporności.

Jedyne o czym wciąż powtarza do swego ludu ich Premier to częste mycie rąk – ale tutaj firmy prześcigają się w bezpłatnym lub za-pół-ceny rozprowadzaniu mydełek.

Jak ma się covid w Indiach

Szczepią się, owszem – bo tak nakazał Premier. Siedzą w domach, tak, dlatego że policja ich goni jeśli nie mają pass, który pozwala wychodzić do pracy.

W mediach nie ma nic o tym, że covid jest plandemią, gdyż Google – jak i u nas – stara się, by niusy podawano wybiórczo. Ale powszechna opinia jest taka, że covid panuje w miastach, na wsiach nie istnieje.

No to chyba rzeczywiście ten covid się boi induskiej higieny…

» Malana, wieś bez szczepionek i bez pandemii

Mieszkańcy slumsów na początku pandemii powrócili do swych wiosek, by tam się ustrzec od zarazy i – ewentualnie – jeśli umrzeć to wśród najbliższych. Powrócili pociągami za darmo, bo tak im to rząd zorganizował… Czy to takie tylko złudzenie, że rząd indyjski bardziej się troszczy o swoich obywateli, niż np. polski?

Pomimo że owa wspomniana wyżej alopatia cieszy się wśród obywateli popularnością, to niemal każda rodzina stosuje jako profilaktykę metody znane im od tysiącleci – tylko teraz trzykrotnie więcej: imbir, czosnek, pieprz czarny, anyż, goździki, cynamon, kardamon…

» Podobnie robię i ja – Życie od korzenia: jak dbać o odporność… bez apteki

Jednym z najkorzystniejszych zachowań wśród Indusów w obecnej sytuacji jest niezmienne poczucie humoru i właśnie ta akceptacja tego co przychodzi… Ten naród przetrwa wszystko dzięki temu…

Tytuł tego artykułu odnosi się do poniżej opisanej historii, którą chciałam podkreślić jak ważne jest zachowanie dystansu do wydarzeń oraz do procesów w których bierze udział twój organizm.

Historia pewnego Kovida

W Indiach występuje takie rzadkie imię, Kovid i jego znaczenie powodowało zawsze, że posiadacz nosił je z dumą. Kovid bowiem oznacza „uczony” w języku hindi i człowiek, o którym opowiem od dzieciństwa cieszył się szacunkiem ludzi.

Kovid dowiedział się od swojego przyjaciela, że choroba wywołana przez nowego koronawirusa będzie znana jako Covid-19, co rozbawiło jego i przyjaciół. Przyznał jednak, że nie wiedział wtedy, jak duża będzie ta pandemia.

Kovid Kapoor, który jest współzałożycielem strony Holidify.com o profilu turystycznym rzucił na początku pandemii następujące hasło na twitterze: „Nazywam się Kovid i nie jestem wirusem”.

Wbrew złej sławie covida, takie skojarzenie nie zmniejszyło zainteresowania usługami firmy. Kovid przyznał, że dalsze prowadzenie firmy w okresie pandemii nie było łatwe, ale tym co pozwalało przejść to wszystko było właśnie poczucie humoru.

„Przeszliśmy wiele stresu, a teraz patrzymy na kolejną falę, która dopiero się zaczyna. Prawie zawsze zaczynam rozmowy z nowymi ludźmi od szybkiego żartu na temat mojego imienia!” – przyznał Kovid w rozmowie z Indian Express dodając, że – „działa lepiej niż ogólny small-talk”.

Kovid twierdzi, że nawet Google był zdezorientowany co do jego imienia. Zostawszy jednak twitterowym celebrytą, wspomina swoje trzydzieste urodziny – „Moi przyjaciele zamówili dla mnie tort, a cukiernik automatycznie założył, że to jakiś żart, więc imię w dedykacji powinno być napisane przez C, a nie K”.

Cytując więc tego szczególnego celebrytę chciałam podkreślić nieocenione znaczenie poczucia humoru i dobrej zabawy w całej tej sytuacji –

„…gdy życie obrzuciło nas kwaśnymi cytrynami, należy zrobić z nich dobrą lemoniadę.”

Jeszcze jedna historia

A może to osoba Prezydenta Indii stoi za tym, że ten kraj tak świetnie radzi sobie z rzekomą pandemią? Jego nazwisko bowiem brzmi Kovind, Ram Nath Kovind…

Wieś w stanie Uttar Pradesh, 2021

Wieś w stanie Jammu and Kashmir, wrzesień 2021

Wieś w stanie Maharastra, kwiecień 2021

Wieś w stanie Tamil Nadu, sierpień 2021

Slumsy w północnych Indiach, 2021

Artykuły powiązane