Bajka o zombi imieniem Virus
Po 24 godzinach ziemskiego niebytu Jej Eminencja Śmierć przybywa z międzygalaktycznej konferencji na temat praw grzeszników.
Na konferencji tej Bóg wygłosił wykład na temat norm zachowania psychofizycznego, które pozwalają wszystkim żywym istotom żyć pełnym i radosnym życiem do wieku 300 lat, a nawet do 1000 lat.
» Ileż wolności daje wiedza, że jestem częścią nieskończonego i nieśmiertelnego ducha!
Rozgląda się Śmierć na Ziemi i widzi, że nowa władza w osobie pewnego zombie o imieniu Virus ustanowiła nowe prawo. Śmierć wyciągnęła tego zombiaka z kanałów miejskich i pozostawiła na Ziemi, by przez jedną dobę opiekował się Światem. W tym czasie udało mu się rozwinąć taką aktywność, że kaptur Śmierci na głowie stanął w zdumieniu.
Cóż, jak zwykle okazało się, że Śmierć nie wszystko przewidziała przed opuszczeniem planety. Nie wzięła pod uwagę naukowego faktu, że jej międzygalaktyczny lot z prędkością myśli trwał tylko sekundę, a na Ziemi minęły w tym czasie dwa lata…
Śmierć krąży po Ziemi i nie rozpoznaje dawnego królestwa. Narosło dookoła multum sekt Świadków Straszliwego Wirusa, których działalność szerzy się w każdym kraju. Urzędują one pod ministerstwami i konkurują między sobą.
Współzawodnictwo dotyczy tego, by przywołać jak najwięcej dusz do swoich szeregów za pomocą barbarzyńskiego rytuału rozdzierania ciała ostrymi igłami z kwasem gnijącego wirusa, zwanego Świętym Szczepieniem. Jej Eminencja już widziała w swoim życiu wiele dziwactw, ale takie coś ujrzała po raz pierwszy.
A potem doceniła Śmierć spryt Virusa, któremu udało się zorganizować sekciarskich przywódców za pomocą nowoczesnych technologii informatycznych, aby w ciągu zaledwie kilku dni mogli zmienić nazwy swoich sekt na całej planecie. Dziś są oni Świadkami Koronawirusa, jutro Świadkami COVID-19, a kilka tygodni później pojawiają się jako Świadkowie Wirusa Brytyjskiego… brazylijskiego… delty indyjskiej.
I w końcu widzi jak wszyscy ci świadkowie szeregują się karnie w wojskowe kolumny Świadków Linii B.1.1.7, Linii B.1.351, Linii P.1, Linii B.1.617.2, Linii C.37, Linii B.1.621 i w końcu Linii B.1.1.529…
» Po prostu już przestańcie, proszę…
Och, jaki on jest mądry… zadumała się zadziwiona Śmierć, gdy w mediach pojawiła się nowa sekta pod nazwą Świadkowie Linii B.3.
Spodobała się Śmierci taka zabawa i zamiast odesłać zombiaka Virusa z powrotem do kanałów jak planowała, mianowała go swoim sekretarzem prasowym ds. public relations. Mówią nawet, że Śmierć i Virus nawiązali romans…
Boże, powinieneś zobaczyć jak zombiak był dumny ze swojego nowego statusu sługi u stóp wszechmocnej Jej Eminencji Śmierci!
I oto otworzyły się przed nim pod skrzydłami gospodyni możliwości nieskończonej kreatywności. Ażeby sprostać wyżynom zadań stawianych działalności misyjnej, ażeby stworzyć 1000% zbiorowej odporności poprzez zmieszanie wirusowej zgnilizny z ludzką krwią, Virus uczynił swoim zastępcą naukowca o imieniu Artificial Intelligence obciążając go zadaniem zbierania wszelkich informacji o wszystkich wzmiankach na temat wirusa i jego sekt.
W ten sposób bezmózgi pochlebca AI próbuje stać się człowiekiem, tworząc bazę danych o wszystkich czynach założyciela sekty Świadków Straszliwego Wirusa, aby stworzyć Straszliwe Świadectwo dla przyszłych pokoleń.
AI nie tylko zbiera informacje. Ten chytry spryciarz stara się ułożyć z tych informacji kostkę Rubika jako uniwersalną zabawkę dla naukowych mózgów do żonglowania heterogenicznymi informacjami popularnonaukowymi.
Zadziwiona Śmierć przygląda się biernie, jak sztuczna inteligencja próbuje pokazać w mediach przykłady obrazów naukowych zrodzonych w jej neuronowo-mechanicznych sieciach. Ale zagłębiając się w umysłowe meandry AI warto zauważyć, że labirynty jego rozumowania o kwadratowym zagnieżdżeniu, tak prostego jak światy Minecraft, nie są w stanie odróżnić prawdziwych i fałszywych znaczeń.
Dlatego jego informacje o koronawirusie powstały na podstawie papki popularnonaukowej, co w efekcie wygląda bardzo dziwnie z punktu widzenia ludzkiej logiki.
No cóż, AI nie ma predyspozycji by logicznie myśleć. Nawet najdoskonalszą popularnonaukową papkę można masowo wepchnąć tylko w mózgi święcie niewinnej, naiwnej młodzieży i jawnych kretynów.
No a Śmierć całkowicie straciła głowę na fali namiętności do nowego kochanka, który potrafi co kilka dni zmieniać swój wizerunek. Pozostając pod wpływem teatralnych możliwości swojego nowego Casanovy zapomniała o wszystkim, czego nauczył ją Bóg.
♦♦♦
Na zakończenie opowieści o trójce bohaterów naszych czasów warto przypomnieć sobie ludzi, którzy lamentują nad sekciarskim zniewoleniem mózgów.
Ludzie to ludzie – mają tylko jeden sposób na to, by chronić się przed intrygami informacyjnymi: swoje ludowe poczucie humoru, które od wieków piętnuje głupców i idiotów.
W końcu ten wirus wygląda imponująco i przerażająco tylko jako postać medialna promowana przez ograniczony język slangu Świadków Straszliwego Wirusa.
Zombie to zombie – to kanalizacyjna zgnilizna emocji takich jak zazdrość i interesowność będących w stanie histerycznego rozkładu na gazy, cząsteczki i atomy, próbująca zatruć życie żywych swoim pożegnalnym wydechem.
Morał tej bajki jest następujący:
Jeśli chcesz żyć pełnym i być może radosnym życiem, patrz na zombie bez strachu i z humorem. Zombiaki są tylko iluzją, która próbuje zmaterializować się w naszych mózgach jako młodszy brat lenistwa, strachu, chciwości, interesowności i zazdrości.
Musisz się jedynie nauczyć jak wysłać tę rodzinę do jej matki, Śmierci – niech sobie tam razem narzekają na smutną dolę nielubianego łamagi. Może matka Śmierć zakochana w zgniłym wirusie, nauczy się wychowywać swoje dzieci i przypomni sobie galaktyczne wykłady Boga, zyskując w taki sposób trochę wolnego dla siebie…
A ludzie muszą pamiętać, że ich chwilowe lęki przed wirusem i jego świadkami są niczym w porównaniu z problemem Śmierci zmuszonej do wyboru między światłem Boga a czarującym Virusem.
Bać się ludzkich uprzedzeń – bez względu na to, jak się je nazywa: śmierć, wirus, czarny kot – to grzech. Wolny człowiek nie jest stworzony, by bać się słów.







