Globalizm 1000 lat przed Zachodem
Dzisiaj mamy możliwość podróżowania do wielu części świata i czytania – przynajmniej z grubsza – większości tego, co widzimy wokół nas. Jesteśmy również – podobnie jak większość świata – przyzwyczajeni do oglądania znaków zapisanych pismem łacińskim. I nie jest to zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę rozprzestrzenianie się pisma łacińskiego i jednolity globalny język projektowania, ogólnie napędzany zachodnim kolonializmem lub gospodarką współczesną.
Bardziej zaskakujące może być jednak to, że znaczna część Azji Południowej i Wschodniej miała swój własny zglobalizowany scenariusz prawie 1 000 lat temu.
Mnich, który podróżował tysiące kilometrów z północnych Indii do Chin i Japonii, wędrując przez niewyobrażalnie różne światy kulturowe i intelektualne, mógł czytać pisma święte z każdego miejsca podczas swojej podróży bez większych trudności. Wszystko, czego potrzebował, to podstawowe zrozumienie pism indyjskich, połączone z logiką wschodnioazjatyckich systemów pisma.
Oto historia Siddham: indyjskiego pisma, które przez setki lat było głównym zglobalizowanym pismem buddyjskiego świata.
Panazjatycka agencja w buddyzmie indyjskim
Historia pisma Siddham pokazuje, że inne główne regiony kulturowe przyjęły elementy indyjskie jako część zglobalizowanej kultury, zwykle napędzanej okolicznościami politycznymi, ekonomicznymi lub religijnymi. Tak, Indie lubią chwalić się wpływem swoich przodków na resztę ówczesnej Azji.
W szczególności chińskie zainteresowanie Siddham wynikało z potrzeby studiowania dokładnych tłumaczeń i transkrypcji buddyjskich sutr. Klasyczne chińskie pisma były logograficzne – wykorzystywały złożone symbole do jednoczesnego wyrażania dźwięków i pojęć. Logogramy różniły się w zależności od regionu i były pisane i wymawiane na oszałamiający wachlarz sposobów. Okazało się to poważnym wyzwaniem dla wczesnych chińskich buddystów, z okresu mniej więcej pierwszego wieku n.e. Pojęcia i specyficzne dźwięki pism sanskryckich, takich jak kra czy jva, nie mogły być dokładnie tłumaczone na chiński. Jeśli nie było jednolitości w dźwiękach i koncepcjach, które wyrażały chińskie litery, nie było gwarancji, że chińscy buddyści nawet czytają i rozumieją te same idee, co ich indyjscy odpowiednicy.
Sytuacja zaczęła się zmieniać około piątego wieku n.e. wraz z nadejściem pisma siddhama. Siddham był pierwszym kompleksowym systemem literniczym, który pojawił się w północnych Indiach, ewoluując od skryptu Imperium Gupta, które w tym czasie podupadało. Siddham, w przeciwieństwie do chińskich liter, był fonetyczny. Każda litera, podobnie jak współczesne pisma indyjskie, wyrażała dźwięk: samogłoskę lub spółgłoskę. Zapewniono również znaki samogłoskowe. Tak więc słowo siddham, „pomyślny”, zostało napisane podobnie do współcześnie zapisanego w skrypcie Devanagari – jako सिध्धम् (seedham).
Chociaż dzisiaj istnienie pisma przyjmujemy za pewnik, trudno jest nie docenić, jak rewolucyjne było w świecie średniowiecznych azjatyckich systemów istnienie systemu zapisu.
Litery Siddhama – w przeciwieństwie do alfabetów współczesnych – można było ułożyć w niezwykle złożone i spójne fonetycznie słowa. Słowo zapisane w Siddham przez kogoś w północnych Indiach mogło być odczytane przez kogoś w południowych Chinach i wymawiane dokładnie w ten sam sposób, ponieważ samogłoski i spółgłoski, które reprezentowały, nigdy się nie zmieniły. A ponieważ fonetyczne znaczenie litery nigdy się nie zmieniło, będzie ona odczytywana w ten sam sposób również 1 000 lat później, w przeciwieństwie do ciągle zmieniających się chińskich logogramów, które nadal ewoluowały i zmieniały się od czasu ich powstania ponad 3 000 lat temu.
Współczesny uczony indyjskiego pochodzenia Saroj Kumar Chaudhuri pokazuje w swojej publikacji „Siddham in China and Japan”, że chińscy uczeni przyjęli Siddham z wielką ekscytacją. Na przestrzeni kilku stuleci dziesiątki mnichów, a także cesarz Liang Wudi – lata 464–549 n.e. – używali pisma Siddham w swoich nowatorskich tłumaczeniach i komentarzach do buddyjskich sutr. Chińscy mnisi pisali traktaty gramatyczne na temat sanskrytu i siddham, często używając narzędzi językowych opracowanych w Indiach. Wraz z pojawieniem się buddyzmu tantrycznego i indyjskich nauczycieli, takich jak Wadżrabodhi i Amoghavajra, skrypt siddham jeszcze bardziej zyskał na popularności. Uczeni z Japonii – n.p. żyjący w dziewiątym wieku mnich Kukai – studiowali pod kierunkiem indyjskich mistrzów, takich jak kaszmirska Prajna z Chang’an i wprowadzili skrypt w najdalszych zakątkach Azji.
Globalizacja skryptu siddham
Przed nastaniem X wieku wraz z pojawieniem się szczególnych chińskich kultów, takich jak kult góry Tiantiai i kult góry Wutai oraz nowych szkół, jak szkoła buddyzmu Chan Chiny stały się głównym ośrodkiem buddyjskim na własnych prawach. Wkrótce jednak religijne zainteresowanie Indiami i indyjskimi skryptami w Chinach zanikło pomimo, że więzi handlowe stawały się coraz silniejsze, jak pokazuje współczesny profesor historii, Tansen Sen w w publikacji „Buddhism, Diplomacy and Trade”.
W Indiach mniej więcej w tym samym czasie siddham stopniowo przekształcił się w Nagari, a następnie we współczesne Devanagari.
I tak właśnie w Japonii Siddham przetrwał najdłużej.
Pod głębokim wpływem indyjskiego buddyzmu ezoterycznego, a także logiki chińskich systemów pisma, japońscy buddyści dalej rozwijali system zwany bijakshara – czyli sylaby nasiennej.
Podczas gdy indyjskie słowa są pisane od lewej do prawej pociągnięciami ciągłymi, a chińskie litery są pisane z góry do dołu z pociągnięciami zoptymalizowanymi pod kątem pędzli i atramentu, bijaksharas łączą cechy obu.
Litery sylaby nasiennej są pisane z góry do dołu, ale przy użyciu długich, płynnych pociągnięć pędzlem, które poruszają się od prawej do lewej. Każda bijakshara, pięknie kaligrafowana przez japońskich mnichów w sposób, który nigdy nie został wykonany w Indiach, jest związana z konkretnym bóstwem buddyjskim, a intonowanie jej przynosi duchowe korzyści.
Jednym z przykładów znanej bijakshary jest hum, sylaba nasienna obecna w słynnej mantrze Om Mani Padme Hum widocznej wszędzie – nawet na flagach motocyklowych, wystroju samochodu i nazwach przedsiębiorstw.
Japońska kaligrafia bijakshara jest lokalną adaptacją obcego elementu kulturowego w odpowiedzi na lokalne gusta i wierzenia, dziwnie przypominającą współczesną globalizację. Siddham jest w pewnym sensie takim średniowiecznym hamburgerem.
Zastosowanie siddham w Japonii zostało niemal wyparte w okresie Meiji, czasie wielkich zmian w XIX wieku, nacjonalizmu i modernizacji. Nadal jest jednak używany przez japońskich mnichów buddyjskich. Został też przekazany do japońskich szkół buddyjskich w USA w XX wieku – mowa m.in o Szkole Buddyzmu Shingon.
I tak w niektórych regionach dzisiejszej Kalifornii Indusi posługujący się alfabetem w skrypcie devanagari mieszkają w pobliżu japońskich duchownych, którzy potrafią czytać i pisać w skrypcie siddham, odległym w czasie i przestrzeni o tysiąc lat i tysiące kilometrów… A jednak połączyły je wiecznie trwałe siły globalizacji.
Ten artykuł został przygotowany w oparciu o pracę Anirudh Kanisetti z uwzględnieniem osobistych poglądów autora na opisane tu kwestie i stanowi fragment serii „Thinking Medieval” zgłębiającej średniowieczną kulturę, politykę i historię Indii na łamach pisma ThePrint.
Anirudh Kanisetti jest pisarzem i badaczem cyfrowej humanistyki publicznej, autorem „Lords of the Deccan”, nowej historii średniowiecznych południowych Indii, a także prowadzi podcasty „Echoes of India i Yuddha”.







