Nelson zginęła na zejściu z Manaslu
49-letnia Hilaree Nelson zginęła w Himalajach w poniedziałek, dn.26 września podczas zejścia z ósmego najwyższego szczytu świata.
Amerykanka zjeżdżała na nartach wraz z partnerem Jimem Morrisonem. Po osiągnięciu wierzchołka Manaslu zespół rozpoczął zjazd, który dla Hilaree zakończył się upadkiem w ok. 25-metrową szczelinę.
W środę ratownicy znaleźli jej ciało na południowej ścianie szczytu o wysokości 8163m.n.p.m. Wcześniejsze raporty mówiły, że wpadła do szczeliny lodowca.
Nelson była uważana za jedną z najlepszych alpinistów swojego pokolenia. W 2018 roku ona i jej partner Jim Morrison jako pierwsi zjechali na nartach z Mount Lhotse w Nepalu, czwartego co do wysokości szczytu świata. Jest także pierwszą kobietą, która w ciągu jednej doby wspięła się zarówno na najwyższą górę świata, Everest, jak i na sąsiadującą z nią Lhotse.
Morrison i trzej przewodnicy Sherpa zostali zrzuceni helikopterem, aby odzyskać ciało Nelson z około 6 000 metrów na Manaslu w środę rano.
„Ciało zostało przewiezione do obozu bazowego. Po zakończeniu niezbędnych procedur prawnych zostanie przewiezione drogą lotniczą do Katmandu” – powiedział Jiban Ghimire, dyrektor zarządzający Shangri-La Nepal Trek, podał KathmanduPost.
Wcześniejsze próby przeszukania helikoptera kończyły się niepowodzeniem i utrudniała je zła pogoda.
Tego samego dnia zaginął Nelson, jedna osoba zginęła, a kilkanaście zostało rannych w lawinie niżej na tym samym szczycie.
Według świadków, podobno wpadła w głęboką szczelinę w lodzie zaledwie 15 minut po osiągnięciu szczytu Manaslu.
Lokalny przewodnik, który pracował z parą, powiedział magazynowi „Outdoor”, że inni wspinacze, którzy byli z nimi, donosili, że „jej ostrze ześlizgnęło się i spadła po drugiej stronie szczytu”.



