Nepal: przerażająca opowieść z dzieciństwa
Notice: Trying to access array offset on value of type null in /home/eurorune/lifeofus.net/wp-content/plugins/cws_google_picasa_pro/shortcodes/partials/results_carouselGP.php on line 34
Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /home/eurorune/lifeofus.net/wp-content/plugins/cws_google_picasa_pro/shortcodes/partials/results_carouselGP.php on line 34
Oto historia z dzieciństwa opowiedziana przez naszą drogą przyjaciółkę z Kathmandu – niezwykła opowieść o zawirowaniach i splotach życia.
» Tu przeczytaj jak żyje dorosła już dziewczynka ze swą rodziną
To krótka historia opowiadająca incydent z mojego życia, którego nie mogę zapomnieć.
Wydarzyła się ona około roku 1988, gdy miałam 11 lat.
Pamiętam doskonale, że był to poniedziałek. W poniedziałki mamy targi w odległości godziny drogi od naszego domu. Moi rodzice zwykli jeździć tam sprzedawać nasze produkty.
Tego dnia – gdy po zjedzeniu lunchu mieli już wychodzić z domu – przykazali mi pilnować ziarna rozsypanego do wysuszenia przed domem. Prócz tego kazali mi umyć naczynia.
Wyprawa z przyjaciółmi
Miałam już właśnie zabrać się za mycie naczyń, gdy przyszło kilku przyjaciół, którzy chcieli zabrać mnie ze sobą na pływanie. Zapewniali mnie nawet, że pomogą mi w tym zmywaniu, gdy tylko wrócimy. Powiedzieli też, że na pewno wrócimy pierwsi przed moimi rodzicami.
Nie mogłam im odmówić. W tamtym czasie łatwiej było odmówić sobie zjedzenia kolejnej porcji, niż odpowiedzieć NIE swoim przyjaciołom, ponieważ przyjaciele byli bardzo ważni.
Pomyślałam też, że to świetny pomysł, że wrócę w ciągu kilku godzin i skończę pracę. Byłam pewna, że jeżeli nie wrócę szybko, mój ojciec ukarze mnie.
Całą czwórką zaczęliśmy szybko biec i po piętnastu minutach dotarliśmy do błękitnego jeziorka pod lasem. Nad wodą znajdowało się kilka potężnych głazów, gdzie moi przyjaciele schowali swoje ubrania i zaczęli skakać do wody. Nie umiałam pływać, siedziałam więc nad wodą w pobliżu miejsca, gdzie schowali swoje ubrania.
W końcu wyszli z wody i zapytali mnie dlaczego ciągle siedzę zamiast pływać. Zaczęli namawiać mnie, bym poszła pływać z nimi. Odpowiedziałam, że nie umiem i mogę tylko posiedzieć w wodzie przy brzegu. Zaczęli więc przekonywać mnie, bym spróbowała, że szybko nauczę się, jeżeli będę się z nimi bawić każdego dnia.
Incydent
Kiedy weszłam do wody i zrobiłam kilka kroków w przód od razu wpadłam na większą głębokość. Kompletnie nie miałam pojęcia o pływaniu i nie wiedziałam co robić. Zaczęłam się topić. Nie mogłam oddychać. Próbowałam krzyczeć, ale nie mogłam będąc pod wodą. Zaczęłam pić wodę, była wszędzie w moich ustach i nosie.
Uratowanie
Może żyję tylko dzięki temu, że wtedy szczęśliwie jedna „siostra” z sąsiedztwa dostrzegła mnie tonącą. Natychmiast skoczyła do wody, dopłynęła do mnie i złapawszy za rękę wyciągnęła mnie na brzeg.
Nie wiedziałam wtedy co się dzieje i nie miałam świadomości, że moi przyjaciele siedzą nade mną podtrzymując mnie. Oni także byli przerażeni. Wszyscy wiedzieliśmy, że jeżeli mój ojciec się o tym dowie, na pewno mnie zbije.
Konsekwencje
Właśnie wtedy mój ojciec przyszedł nad jeziorko poszukując mnie. Moi przyjaciele uciekli widząc go nadchodzącego. Nie byłam w stanie biec, po prostu tam siedziałam.
Ojciec przyszedł z bambusowym patykiem i zaczął bić mnie. Natychmiast zerwałam się z miejsca, gdzie siedziałam, ale nie byłam w stanie biec, ani nawet nic powiedzieć. Szłam powoli, a ojciec cały czas na mnie krzyczał i bił mnie – i tak doszliśmy do domu.
Kiedy tam dotarliśmy zobaczyłam, że ziarno znajduje się wszędzie dookoła rozniesione przez nasze kurczaki i inne ptactwo. Myślałam, że moja mama obroni mnie przed uderzeniami patyka ojca, ale wtedy zaczęła wrzeszczeć na mnie mówiąc, że powinnam być ukarana jeszcze surowiej za niedopilnowanie domu podczas ich nieobecności.
Mój ojciec znowu zaczął mnie bić tym patykiem – może zły za tak powolny powrót do domu i za wszystkie moje przewinienia tego dnia. Moja skóra zaczęła krwawić i mama widząc krew nagle oprzytomniała i powiedziała – Dobrze, teraz już wystarczy. Nie chcesz przecież jej zabić.
Kiedy wystąpiła w mojej obronie, ojciec zaczął na nią krzyczeć. Wtedy zaczęli się kłócić i po kilku minutach jeden z sąsiadów przyszedł do nas słysząc podniesione głosy. Próbował przekonać mego ojca, że dzieci w tym wieku robią błędy i nie powinien on z tego robić aż tak wielkiej sprawy. Potem poszli razem do wsi.
Po około godzinie moje ciało zaczęły wstrząsać dreszcze i dostałam gorączki. Przez całą noc byłam bez świadomości, wiedziałam tylko, że mama okłada mnie zimnymi mokrymi ręcznikami, by zbić gorączkę.
Bardzo się o mnie wtedy martwiła. Nie miała pojęcia, że tonęłam tamtego dnia w wodzie. Rodzice dowiedzieli się o tym kilka dni później, gdy moi przyjaciele przyszli do mnie sprawdzić jak się czuję.
Po dwóch dniach poczułam się lepiej. Uświadomiłam sobie, że wszystkie te trudności i ciężkie przeżycia kilku dni są spowodowane jednym głupim błędem.
Jeżeli zamiast posłuchać przyjaciół, zostałabym wtedy w domu, wszystko byłoby w porządku.
Puenta
Najistotniejszym elementem w całej tej historii wydaje się być to, że tej, która wyciągnęła mnie wtedy z wody nie ma już na tym świecie.
Ona miała swoja własną historię. Umarła, gdy jej dziecko miało zaledwie jeden roczek. Potem chłopiec mieszkał ze swymi dziadkami. Nie znał oblicza swej matki do czasu, gdy pewnego razu – miał wtedy 18 lat – przyszedł do naszego domu, a ja pokazałam mu zdjęcie jego mamy. Pewnego dnia wiele lat temu zrobiłam jej zdjęcie i zachowało się ono aż do tej pory. Chłopiec był bardzo szczęśliwy mogąc poznać oblicze swej matki i skopiował zdjęcie na swój telefon.
Tak więc to jest ta krótka historia z mego dzieciństwa – o mnie i o tej, kto mnie uratował. Dziękuję za jej przeczytanie… Chciałam ją opowiedzieć, bo czasami sobie ją przypominam i do tej pory mnie ona przeraża.
Subskrybuj mój kanał youtube – film poniżej.
Poranna pudża w tradycji brahmnińskiej rodziny Dulal
Nasza historia opowiadana przez mamę







