Tamilska sielanka u Svety

Tamilska sielanka u Svety

12 czerwiec 2015, piątek

Pierwsze dni w Aurovillu, czyli od kiedy wynieśliśmy się z lasu do domu Svetlany przyniosły mi cenne doświadczenia.

Las ma swój klimat, to spokój, ptaszki, poranna świeżość no i subtropikalna roślinność… ale jednak wioska to miejsce, gdzie jeszcze bardziej czuje się specyfikę regionu. Dwa spotkania wryły mi się w pamięć na początek: pierwszy nasz wieczór w nowym domu obfitował w dziwne odgłosy jakby ptaszków czy insektów… ale w domu. Nie chciało mi się wierzyć, ze to jaszczurki, te domowe smoki, które maja zwyczaj w tym regionie łazić po ścianach wydaja takie dźwięki. Nadia, nasz pilny obserwator natury informowała mnie potem o każdym ruchu upatrzonej jaszczurki, krzycząc „Mamo, idzie!”

Pierwsze nasze dni w cywilizacji upłynęły więc na studiowaniu socjologii gadów. Zaobserwowaliśmy na przykład moment walki terytorialnej, gdy jedna drugiej odgryzła ogon… łatwiej nam było dzięki temu je rozróżniać!

Drugie spotkanie to kiedy wczesnym rankiem wracałam rowerem ze sklepu i zaraz za zakrętem, tuż przed naszą bramą stanęła mi na drodze czarna krowa. Wszystko było ok i krowa to w Indii też nie pierwsza… ale nagła, bezpośrednia z nią konfrontacja oko w oko na wąskiej ścieżce spowodowały że stanęłam w miejscu i nie wiedziałam co innego mogłabym zrobić, jak tylko grzecznie poczekać.

Mieszkanko u Svety to w zasadzie pierwsza nasza „meta” w Tamil Nadu. Mamy tu łazienkę z wanną, wygodny zachodni kibelek ze spłukiwarką, lodówkę, filter do wody, kilka szafek, duży szklany stół, wygodne sofki no i wi-fi! Mamy też Angelinę, która tak strasznie lubi nasze maluchy. A one, chociaż od Indusów ostatnio uciekają, to i tak już ją polubiły.

Angelina to nasza domowa „amma”, to znaczy dziewczyna, która zajmuje się porządkiem, czyli po polsku – gosposia. Angelina bardzo sumiennie wypełnia swoje zadania, co słychać między 9 rano a 3 po południu bardzo wyraźnie, gdyz chodzi po całym obszarze z duzym pękiem kluczy, którym chętnie podzwania i zagląda we wszystkie kąty, które mozna otworzyć bez względu na to, czy jest to potrzebne…

Ponadto Angelina jest przemiłą dziewczyną o nieco ognistym charakterze. Z wielką ochotą serwuje maluchom tamilską kulturę w porcjach: przynosi jasmin i zaplata im we włosy, przynosi z domu coconut nudles czyli makaron z mlekiem kokosowym, który dziewczyny zajadają ze smakiem na śniadanie. No i oczywiście rozmawia z nami po tamilsku.

Jej ciemnoskóra tamilskość i żywe oczka bardzo się wplotły w naszą rodzinę – to pierwsza nasza tamilska „przyjaciółka rodziny”.

Artykuły powiązane

Zostaw komentarz

Войти с помощью: