Skrucha amerykańskich paparazzich

Klub Korespondentów Zagranicznych Tajlandii i Stowarzyszenie Dziennikarzy Tajskich potępił raport amerykańskiej sieci CNN podczas gdy policja wszczęła dochodzenie w sprawie zarzutów, że załoga dziennikarzy weszła na miejsce czwartkowej zbrodni bez zezwolenia.

W czwartek w bezprecedensowym ataku z użyciem broni i noża, który przeraził kraj w ośrodku przedszkolnym w północno-wschodniej Tajlandii, zginęło trzydzieści siedem osób, w większości małe dzieci. Świadek, Paweena Purichan powiedziała, że lokalnie wiadomo, że napastnik miał problemy z uzależnieniem od narkotyków.

Napastnik otworzył ogień, gdy dzieci spały w ośrodku w dystrykcie Na Klang w prowincji Nong Bua Lamphu około południa w czwartek, jak poinformowali policja i świadkowie. ​​W tym czasie w placówce było 24 dzieci, t.j. mniej dzieci niż normalnie z powodu ulewnych deszczy, które zmusiły niektóre do pozostania w domu.

Opuszczając przedszkole, napastnik strzelał do osób postronnych jadąc swoim samochodem, po czym wrócił do domu, gdzie zastrzelił siebie, żonę i dziecko.

Policja zidentyfikowała napastnika jako 34-letniego byłego podpułkownika policji, Panya Khamrab, który został zwolniony z policji w zeszłym roku za posiadanie metamfetaminy. W czwartek pojawił się w sądzie pod zarzutem posiadania narkotyków.

Incydent, który miał miejsce w czwartek, przeraził Tajlandię i przyciągnął uwagę mediów na całym świecie.

Premier Tajlandii Prayuth Chan-ocha odwiedził Nong Bua Lamphu w piątek i złożył rodzinom ofiar najgłębsze kondolencje.

Masowe strzelaniny w Tajlandii są rzadkie, a posiadanie nielegalnej broni palnej może skutkować karą pozbawienia wolności do 10 lat i/lub grzywną w wysokości do 20 000 bahtów – 480 funtów – chociaż niezarejestrowana broń pozostaje rozpowszechniona ze względu na słabe egzekwowanie.

Stacja CNN oświadczyła publicznie, że głęboko żałuje wszelkich niepokojów spowodowanych raportem o zabójstwach w przedszkolach w północno-wschodniej Tajlandii po tym, jak nagranie z zakrwawionej podłogi budynku wywołało debatę na temat tego, jak media powinny relacjonować takie tragedie.

Sprawa doprowadziła do pytań o etykę mediów podczas relacjonowania tak szokujących i bardzo drażliwych tragedii.

„Chcę, aby nas szanowali. Nie powinni robić tego, co chcą, lub tylko myśleć o zdobyciu swoich lajków” – powiedział mediom Danaichok Boonsom, dyrektor Urzędu Gminy Uthai Sawan, który podobno złożył skargę na policję w odpowiedzi na relacje CNN, dodając przy tym, że okolica jest pogrążona w żałobie. – „Dlaczego muszą to robić? Po co to jest?”

Wśród zabitych w ataku dzieci był dwuletni pra-bratanek Danaichoka. Boonsom opowiadał w relacji dla TheGuardian, że był on zabawnym i dociekliwym małym chłopcem.

Klub Korespondentów Zagranicznych Tajlandii powiedział w oświadczeniu wydanym przed zakończeniem dochodzenia przez policję, że CNN powinno odpowiedzieć na proste pytanie – „Czy jedna z ich ekip zachowałaby się w ten sam sposób na poważnym miejscu zbrodni w Stanach Zjednoczonych?”

„Głęboko żałujemy wszelkich niepokojów lub wykroczeń, jakie mógł spowodować nasz raport, oraz za wszelkie niedogodności dla tajlandzkiej policji w tak trudnym dla kraju czasie” – oświadczyła CNN.

Artykuły powiązane