Rapti Sagar Express: kupowanie tatkal na duże odległości

Rapti Sagar Express: kupowanie tatkal na duże odległości

W Gorakhpurze od razu skierowaliśmy się organizować bilety do Kerali.

Zdjęcie powyżej opisuje zawartość biletu w klasie Sleeper, czyli co gdzie na nim znaleźć… kiedy już go dostaniesz. Według tego biletu powinieneś odnaleźć swój wagon, potem miejsce – miejscu przypisane jest ustawienie łóżka: łóżka układane są trzypoziomowo – LB oznacza łóżko dolne, UB łóżko górne (pod samym wentylatorem, zawsze dostępne), MB łóżko środkowe (składane w ciągu dnia).  Boczny panel łóżek ma tylko łóżko dolne i górne. Tymczasem, zanim zajmiesz swoje miejsce, trzeba postarać się o bilet.

Kupić w Indii bilet kolejowy z dnia na dzień – a szczególnie na tak długim odcinku – to złożony proces. Dowiedzieliśmy się, że okienko Reservation Counter znajduje się około pól kilometra dalej od głównego budynku dworca Indian Railway. Dokładnie jest to brama nr 8.

Tam wypełniłam formularz zakupu biletu w trybie tatkal i poszłam z uśmiechem do okienka. Zasadniczo bilet tatkal kupuje się o 10 lub 11 rano dzień przed odjazdem pociągu, przekierowano mnie więc na dzień następny. Rapti Sagar Expres jest jednak baaardzo chodliwym towarem – jak się okazało – i aby zająć kolejkę do zakupu lepiej jest stawić się o godzinie 5.30 rano. Wtedy otrzymujesz numer token będący numerem kolejkowym do właściwego zakupu.

O 4.30 rano wyszłam z naszego hotelu i piechotką przeszłam się do Bramy nr 8 Indian Railway. Tam w hali sprzedaży biletów czekało już kilkanaście osób. Hindusi wspólnie zorganizowali się – pierwszy w kolejce sporządził listę kolejkową i na tą listę wpisałam się jako czternasta. Lista wyróżniała dwie klasy Sleeper oraz AC – na liście AC były ledwie dwie osoby. Miejsc w klasie AC jest stosunkowo mniej w pociągach niż miejsc w klasie Sleeper. Te dwie klasy obsługiwane są osobno – AC o 10 rano, non-AC o 11 rano.

Gdy obsługa okienka pojawiła się, mężczyźni szybko utworzyli dwie kolejki według list. Pojawił się urzędnik z aparatem i nasza kolejka została udokumentowana fotograficznie. Grzecznie stałam z boku, jako że kobieta w Indii nigdy nie pcha się między mężczyzn. Czasami można zobaczyć okienka urzędowe lub zakupu biletów opisane „Only for women”. Podobnie było w zeszłym roku, w czasie indyjskich przemian gospodarczych zorganizowanych przez ministra Modi, gdy przy bankomatach ustawiały się kolejki po gotówkę – ponieważ trudno było przy ATM uformować dwie kolejki, kobiety więc wpuszczano bez kolejki co jakiś czas. Jest jednak powszechnym, że nikt tego prawa żadnej babce nie przyzna, jeżeli będzie ona sama pchać się w kolejkę na równi z facetami – oznacza to, że uważa się ona za równouprawnioną…

Tak więc spokojnie stałam nadzorując przebieg wydarzeń i mając na wszelki wypadek na oku trzynastego kolejkowego, który był na liście przede mną. Tymczasem okienko pierwsze obsłużyło dwóch użytkowników AC, po czym zaprosiło mnie do obsługi. Otrzymałam na moim formularzu token, czyli napisany długopisem numer i adekwatny zestaw pieczątek, który świadczył o tym, że o 5.30 stawiłam się i bilet należy mi się bezsprzecznie. Zakup właściwy odbywa się z tym tokenem w okienku obok o godzinie 10.00 rano.

Poszłam do naszego hotelu w międzyczasie zobaczyć co u rodziny i napić się herbatki… O 10.00 pojawiłam się ponownie pod bramą nr 8. W moim okienku siedział gruby urzędnik z napisem „Supervisor” na wielkiej plakietce przypiętej na piersi. Obejrzał on mój wypełniony formularz i poinformował mnie, że powinnam przyjść za godzinę.

Po śniadaniu złożonym z sabji puri sprzedawanym tuż przy bramie – było przepyszne, a puri – ogromne – darowałam więc sprzedawcy zawyżoną cenę 50 rs – wróciłam za ławeczkę przed okienkiem w celu dalszego grzecznego oczekiwania. Wcześniej, w informacji turystycznej Indian Railway w budynku głównym dworca, gdzie zasięgaliśmy porady – i skąd skierowano nas do bramy nr 8 – powiedziano nam, że bilet za 1 dorosłą osobę powinien wynosić około 600 – 700 rupii. Kupując bilet kilka dni przed odjazdem, można zapisać się na Waiting List i nie będąc pewnym swego miejsca (jesteś wtedy w kolejce do miejsc, które zwalniają się, gdy ktoś oddaje bilet, bo zmienił plany) opłacić podróż właśnie w tej cenie. Kwota podlega zwrotowi w 100 %, jeżeli biletu nie uda się zakupić ze względu na brak miejsc. Potencjalni podróżni sprawdzają swoją pozycję na Waiting List on line lub na listach wywieszanych na dworcu skąd odjeżdża pociąg.

Myśleliśmy jeszcze wczoraj, że ta cena dotyczy naszego tatkal, czyli biletu kupionego na pewniaka i naiwnie cieszyliśmy się wyliczywszy cenę 2400 rupii za nasze cztery miejsca.

Tuż przed 11 przerwałam moje przysypianie na ławeczce i poszłam do kolejeczki.  3600 rs – poinformował mnie gruby supervisor w okienku, ale powinnam jeszcze poczekać, gdyż bilet będzie dostępny za piętnaście minut.

Tu przyznaję, że zgubiłam się w moim rozumieniu indyjskiej procedury zakupu biletów kolejowych, szczególnie, że po owych 15 minutach okazało się, że bilet kosztuje 4660 rs. Wiadomo, że w ostatnich momentach sprzedaży cena biletów rośnie szybko i nie wiem w zasadzie dlaczego musiałam czekać. Nie odstąpiłam już od okienka, u supervisora w szufladzie leżały już moje 4 tysiące i czekałam na ostateczną cenę biletu.

Tak, to była już cena końcowa, ja jednak musiałam lecieć po zastrzyk gotówki z powrotem. Uprzejmy starszy funkcją od mojego supervisora gość zapewnił mnie, że odnotował moje 4 tysiaki w szufladzie, a bilet jest w druku i cena już nie zmieni się.

Dla rozluźnienia napięcia, jakie się skumulowało w procesie walk o bilet podam, że gorakhpurska stacja kolejowa dysponuje najdłuższym na świecie! peronem odjazdu pociągów  – 1366 metrów – co podano na tablicy informacyjnej widocznej na zdjęciu. Zdjęcia peronu nie mam, było już ciemno – liczę na fotki czytelników, ewentualnie odwiedzających Gorakhpur!

Weszliśmy więc ostatecznie w posiadanie biletu na południe – nasz wytęskniony region, gdzie zima nie dociera nigdy.

Artykuły powiązane

Zostaw komentarz

Войти с помощью: