Ruch uliczny na świecie

Ruch uliczny na świecie

Nie zamierzam pisać o tym, w jakich krajach jeżdżą prawą, a w jakich lewą stroną, ani sięgać do statystyk, bo tego można dowiedzieć się od wuja Gugla.

Mój post będzie o tym w jaki sposób komunikują się ze sobą ludzie siedzący za kierownicą aut i na jednośladach by spokojnie, sprawnie i bezwypadkowo rozwiązywać drogowe krzyżówki.

Przebywamy aktualnie w Rosji i za każdym razem przechodząc przez ulicę podziwiam kulturę osobistą i dyscyplinę kierowców zatrzymujących się za każdym razem gdy ktoś zbliża się do przejścia ulicznego. Może wielu powie, że przecież w Polsce jest tak samo…

Ale jednak przyjechałam tu z nawykiem zatrzymać się przed przejściem i czekać. Aż mnie zobaczą i podejmą decyzję o zatrzymaniu się przed przejściem dla pieszych.

Tu gdzie teraz jesteśmy widać, że nikt nie obawia się przechodzić przez ulicę, nawet w tak – u nas – zwanym miejscu niedozwolonym. Wygląda na to, że tu nie ma nawet takiego terminu, jak „przejście w miejscu niedozwolonym” ani terminu „wtargnąć na ulicę”. Bo kierowcy odruchowo i bez namysłu zwalniają widząc pieszego.

To robi wrażenie.

Jest w tym kraju taki specjalny termin na komunikację: „po poniatiam”. Gugl nie potrafi oczywiście właściwie tego przetłumaczyć, a nawet tłumaczy dokładnie odwrotnie do rzeczywistego znaczenia…

Powyżej na zdjęciu parkowanie w Kaliningradzie: pas aut po lewej, pas po prawej, rząd pośrodku, a czasem i drugi. I oni potrafią z tego wyjechać – jeśli tylko samochód mieści się na szerokość… I niemal wszyscy kierowcy parkują tyłem, jeżeli im to ułatwi późniejszy wyjazd.

Opowiem też jak wygląda ruch uliczny w Indiach i krajach ościennych. Tam większość ludzi poruszających się na drodze na kołach korzysta z jednośladu: motocykla albo skutera. Jest oczywiście wiele aut, ale znacznie bardziej są widoczne w wielkich miastach.

Cała ta uliczna masa jedno i wielośladów trąbi i porusza się w różnych kierunkach, czasami również pod prąd, jeżeli nie ma oczywiście pasów wydzielonych na ruch w tą i w tamtą… Do tego dochodzą wałęsające się święte krowy, a czasem nawet stada bawołów. I bywa nawet, że w środku miasta.

Ale nikt nie dziwi się temu, ani nie krzyczy. Krowa jaka jest, każdy wie i sama decyduje dokąd chce iść i po co, nikt tego nie kwestionuje.

I tak samo kierowca, jeżeli sytuacja go zmusza by akurat jechać pod prąd, widocznie ma u temu powód. A pierwszeństwo przejazdu też rozwiązuje się jakoś w prosty sposób samo.

Komunikacja nazwana została komunikacją zapewne dlatego, że wymaga komunikacji… 😉

I w krajach Azji, takich jak Indie kierowcy i piesi komunikują się jeszcze bardziej po poniatiam, niż w Rosji…

Artykuły powiązane