Agafja Łykowa: pustelniczka z tajgi
Historia Agafii Łykowej: samotna dusza w syberyjskiej tajdze
Zdumiewająca to opowieść, co niby baśń starodawna brzmi, choć żywot Agafii radosnym nazwać trudno. Od samego zarania, od siedemnastego dnia kwietnia (choć według innych danych – od 9 kwietnia) roku 1944, pustelniczka owa w głębokiej tajdze nad rzeką Jerinat przebywa, z dala od świata, co w grzechu i zgiełku pogrążył się przed wiekami.
Ród Agafii Karpowny to starowiercy, co dawne księgi i krzyże miłują. Dla nich pustelnia to nie kara, a przystań bezpieczna. Łykowowie z wioski pod Abakanem wyszli, uciekając przed srogim prześladowaniem, co na ich wiarę po wielkim rozłamie spadło. Babcia Agafii, mniszka pokorna, o strasznych kaźniach i egzekucjach opowiadała – dlatego rodzina drogę ucieczki obrała, świat zewnętrzny za siedlisko zła poczytując.
Pierwszy na Ałtaj udał się Karp Osipowicz wraz z bracią swą. Tam Akulinę, przyszłą żonę, poznał. Bóg czworgiem dziatek ich pobłogosławił: Sawinem, Natalią, Dymitrem i najmłodszą – Agafią. Gdy w latach trzydziestych zbrojni ludzie z miasta jednego z braci Karpa na jego oczach zabili, strach wielki padł na rodzinę. Uciekli jeszcze głębiej w matecznik, gdzie las najgęstszy. Tam właśnie, w srogiej izolacji, Agafia na świat przyszła.
Jako Łykowowie w tajdze żyli?
Od małego Agafia rąk do pracy nie szczędziła. Nowoczesności żadnej nie znała, jeno krosna i igłę. Tkała, szyła, a z roli i lasu pożywienie zdobywała – korzenie, jagody i ziarno skromne. Tajga jednak litości nie zna. Gdy głód wielki nastał, matka jej, Akulina, Bogu ducha oddała. Lecz Agafia powiada: wiary nigdyśmy nie porzucili, a nieszczęścia każde jeno ducha w nas umacniały.
Prawdziwa boleść przyszła w roku 1978, gdy geolodzy na ich chatę trafili. Goście ci, choć serca mieli dobre i jadło przynosili, nieświadomie śmierć ze sobą wiedli. Ciała pustelników, nieprzywykłe do chorób świata, bronić się nie umiały. Rodzeństwo Agafii odchodzić zaczęło jedno po drugim. Najpierw brat Dymitr w październiku roku 1981, potem Sawin, a po dziesięciu dniach siostra Natalia. Nawet zwykłe kichnięcie obcego człowieka śmiercionośnym jadem się stało. Ostała się jeno Agafia.
Siedem lat później, w lutym, zmarł i „tatia” – Karp Łykow. Agafia sama go pod drewnianym krzyżem pochowała, a do dziś ścieżkę do jego grobu łzami i modlitwą wydeptuje.
Agafia Łykowa dzisiaj
Dziś o pustelniczkę dbają dobrzy ludzie i władze. Helikopter czasem przyleci, leki i zapasy przywiezie. Choć lat jej przybyło, Agafia wciąż żwawo się porusza i pamięć ma jasną. W jej izbie jeno zegar i termometr ze świata nowego gości. Opuszczać swego miejsca nie chce; modli się nieustannie i gospodarstwo sama wiedzie.
Są u Agafii dalecy krewni, prowadzi z nimi korespondencję. Przekazuje listy razem z helikopterem, który przywozi jej pomoc: produkty żywnościowe i leki.
Listy do krewnych pisze, lecz w cywilizacji miejsca zagrzać nie potrafiła. Próbowała w klasztorze żyć, u rodziny bywać, lecz zawsze do swojej zajmki – osady leśnej – wracała. Świat ludzi jest dla niej zbyt ciężki. Wspominają krewni, jak Agafia na widok dzieci z zachwytem wołała – Co to za mały człowiek? – bo przecie prócz starszego rodzeństwa dziecięcych twarzy nigdy wcześniej nie widziała.
Staroobrzędowy metropolita moskiewski i całej Rusi, Korniliusz, proponował Łykowej przenosiny do stolicy – Zabierzemy cię do Moskwy, mamy tam centrum staroobrzędowe, będziesz tam mieszkać – mówił.
W odpowiedzi usłyszał – Nie, nigdzie nie pojadę. Tatko powiedział mi: Jeśli stąd wyjedziesz – zginiesz.
Agafia niemal bez przerwy zamieszkuje zaimkę (osadę) Łykowów w masywie leśnym pasma Abakańskiego w Sajanach Zachodnich (Chakasja). Prowadzi korespondencję z lokalnymi władzami i nierzadko prosi o pomoc. Na przykład w 2018 roku, za pomocą telefonu satelitarnego, wysłała sygnał SOS, ponieważ została bez jedzenia. Informacja dotarła wówczas do gubernatora obwodu kemerowskiego, Siergieja Cywilowa, który poleciał do Łykowej w tajgę.
Za co Łykową krytykują
Jak stwierdził były szef Chakasji, Wiktor Zimin, na zapewnienie warunków bytowych pustelniczce wydawane są miliony rubli. Oburza go fakt, że żywność dostarcza się jej helikopterami.
Babcia Agafia nie jest patriarchą kościoła staroobrzędowego i nie posiada żadnego statusu. Mieszka w rezerwacie, gdzie jest to w ogóle zabronione. Cały rezerwat pracuje na nią: inspektorzy rąbią jej drewno, przylatują helikoptery. Jeszcze raz przyleci do niej maszyna od sąsiadów (z Kuzbasu) – i zostanie ogłoszone, że nie ma prawa tam ani latać, ani lądować – wyjaśniał swoje stanowisko.
Ponadto Agafię za każdym razem trzeba osobiście ostrzegać o startach rakiet z Bajkonuru, ponieważ przez górsko-tajgowy odcinek „Zaimka Łykowów” przebiega trajektoria upadku ich stopni.
Przed startem i po nim odbywają się loty patrolowe nad terenem. Głównym celem takiego lotu stało się powiadomienie stale zamieszkującej tam Agafii Łykowej o zbliżającym się starcie rakiety i zaproponowanie jej ewakuacji na ten czas – informowali przedstawiciele Rezerwatu Chakaskiego.
W mediach społecznościowych często można spotkać negatywne komentarze pod adresem pustelniczki: użytkownicy są niezadowoleni z jej uprzywilejowanej pozycji. Rosjanie uważają, że władze i aktywiści nie pomagaliby tak aktywnie żadnemu innemu zwykłemu obywatelowi.
Jak Deripaska zbudował dom dla Łykowej
Pod koniec listopada 2020 roku Łykowa zwróciła się do biznesmena Olega Deripaski z listem, w którym podziękowała za udzieloną wcześniej pomoc – żywność, artykuły gospodarstwa domowego, bieliznę i naczynia – a także poprosiła o wsparcie w budowie nowego lokum w miejsce starej chatki. Deripaska obiecał spełnić prośbę.
Już w 2021 roku Łykowa wprowadziła się do nowego domu, zbudowanego przy wsparciu biznesmena. Chatę poświęcił metropolita Korniliusz.
Czy wolno do Agafii przybywać?
Nie wolno tam iść bez potrzeby wielkiej. Lekarze zakazali, by słabnącego zdrowia staruszki drobnoustrojami nie trapić. Próbowano jej pomocnicę znaleźć, lecz kto by w srogiej tajdze, w trudzie i modlitwie, wytrwać zdołał? Nie znalazł się nikt taki.
Agafię okresowo odwiedza 15-osobowa grupa wolontariuszy. Pomagają pustelniczce przy zbiorach, remontach i pracach domowych.







