Santiniketan – Kolkata: podróżnika refleksje o życiu i sztuce

Santiniketan – Kolkata: podróżnika refleksje o życiu i sztuce

Nabyte w Indii doświadczenie nauczyło nas robić wszystko bez pośpiechu.

Opuściliśmy więc dom dwie godziny przed odjazdem pociągu, by spokojnie kupić bilety i zjeść, co kto lubi. Na krótkie trasy w regionie nie trzeba rezerwować biletów. Postaliśmy więc w krótkiej kolejce, a potem poszliśmy degustować chay.

Od momentu degustacji nieustannie śledziła nas brudna i rozczochrana trzynastolatka. Postanowiliśmy znaleźć jakąś spinkę do włosów dla niej, mały prezent, ale niestety gdy spinka znalazła się, dziewczynka się zgubiła. Wróciła do nas w pociągu, ale wtedy spinki już nie było. Jak mówią Rosjanie – „nie sudba”. Czasem nie ma sensu zmienianie kogoś na swoją modłę…

Tuż przed odjazdem dosiadły się do nas obok dwie dziewczynki, wyglądające porządniej od młodej żebraczki. Gdy pociąg ruszył, jedna z nich wyjęła ze zwojów swojego szala płaskie kamyczki i zaczęła na nich grać i śpiewać dziewczęcym, zadziornym głosem… niezbyt śmiało. Śmiałości nabrała więcej, gdy poczuła gotówkę i przyzwoity chlebek w garści. Wtedy naprawdę przyjemnie jej się słuchało. Zarekomendowała zapewne swojej koleżance – jeszcze mniej śmiałej – koncert u nas, a ta wówczas cofnęła się w zaułek wagonu, wystraszona kamerą i propozycją… zaśpiewała jednak dla nas równie fajnie.

Dziewczynki nie mają łatwego życia. Pomimo, że są już zawodowcami w swoim fachu w wieku około 12 lat, nie spotykają się z szacunkiem odbiorców… Spróbujcie wziąć dwa płaskie kamyki między palce jednej ręki jak na zdjęciu i uderzając palcami drugiej grać rytmicznie; róbcie to kilka godzin dziennie przez tydzień. Wręcz przeciwnie: ich sposób bycia pokazuje, że motłoch ich goni – pewności siebie dziewczyny nabiorą dopiero za jakiś czas, gdy odnajdą spokój w swoim śpiewaniu.

Tłum nigdy nie rozumiał sztuki… a Indusi wcale nie są inni. Pomimo psychologicznej czujności – komunikacja w Indii jest dużo prostsza, niż w Europie – trzyma ich jednak silny podział klasowy wyznaczany obecnie głównie przez grubość portfela.

Niedługo po dziewczynkach odwiedziło nas dwóch muzyków. Tak jak dziewczyny, przemierzali oni przedziały pociągu w poszukiwaniu wdzięcznych odbiorców. Wokal, grzechotka na nodze i ektara – tradycyjny bengalski instrument strunowy z pudłem rezonansowym; drugi grał na flecie. Chłopaki wyglądali bardzo przyzwoicie i czysto. Widać też było wzajemny szacunek i zrozumienie jakim darzą się z innymi wędrującymi handlarzami w pociągu.

Spotkaliśmy właśnie prawdziwych bengalskich baulów – nie kolesi, którzy przebierają się, którym program sceniczny ustawia manager… to były chłopaki w ciągłej podróży, dla których muzyka jest życiem. Jest też źródłem utrzymania, ale przede wszystkim jest sposobem na życie.

W połowie podróży Katia zaprzyjaźniła się z dziewczynką podróżującą z rodzicami, którzy usiedli po drugiej stronie przedziału. Zawsze miło jest patrzeć, jak dzieci znajdują wspólny język w zabawie, pomimo różnic językowych. Moje maluchy szaleją strasznie gdy im się pozwoli… dziewczynka więc dostała po głowie Anki nogami. Katia, która zawiniła w tym wszystkim najbardziej bardzo ją serdecznie przepraszała.

Przyjaźń, choć krótkotrwała zacieśniła się bardziej po takim rozwoju wypadków…

Artykuły powiązane

Zostaw komentarz

Войти с помощью: