Doświadczenia z rybką i gadami na Goa

Doświadczenia z rybką i gadami na Goa

Z różnych rodzajów ryby, które kosztowaliśmy na Goa najsmaczniejsza okazała się bangra

– czyli makrela.

Nie wymaga ona skrobania, jedynie sporej wielkości osobniki mają trochę łusek przy głowie i ogonie. Charakteryzuje się znośnymi ośćmi – łatwo się ich pozbyć na talerzu, czy wyjąć razem z kręgosłupem przed obróbką termiczną. Wymaga jedynie oczyszczenia z wnętrzności i skrzeli i już można ją smażyć razem z głową, gdzie bywa najsmaczniejsze dla rybnych smakoszy mięso.

Makrelę trzeba dobrze usmażyć na dużym ogniu, w dobrze rozgrzanym oleju, inaczej będzie ona przypominać gotowaną rybę. Dobrze ją wcześniej obtoczyć w panierce, gdyż często się rozłazi na patelni – na Goa dostępna jest zarówno tarta bułka, jak i różne rodzaje mąki.

Na zdjęciu powyżej efekt naszych pierwszych zakupów na 200 rs na targu rybnym w Canacona. 100 daliśmy za 7 niedużych makrelek i 100 za 5 sztuk tej grubszej. Ta druga też była niczego sobie, ale bangierki nie przebiła smakiem.

Jeżeli chodzi o ceny, to potem okazało się, że standardem jest 100 rs na 10 niewielkich makrel. Tyle samo płaci się za 1 sztukę średniego, długiego na ok. 25-30 cm rekina.

Poniżej film, jak sprzedawczyni rozbiera rybkę na życzenie.

Dalej zdjęcie innej – także bardzo smacznej ryby o nazwie silverbar, charakteryzującej się jednak bardziej uciążliwymi ośćmi – którą prezentuję już przed konsumpcją. Tę także nakrojono nam na targu w taki sposób jak widać na zdjęciu… górna część z główką nie zdążyła się sfotografować…

Poniżej na filmie możecie zobaczyć jak rozbieramy nasze rybne zakupy pod konsumpcję wspaniałego goańskiego trunku Old Monk.

Poniżej rozbiórka rekina. Rekin charakteryzuje się specyficznym smakiem, który mi osobiście bardzo sie spodobał, nawet bez specjalnie wielkiej ilości przypraw, które zazwyczaj sypię szczodrze. Nazwałabym go prawdziwym smakiem ryby morskiej…

Kolejny nasz kulinarny eksperyment goański objął doświadczenie z jednym z rodzajów żmii spotkanym na Goa. Spotkaliśmy ją z Mają właśnie umierającą, szybko więc przetransportowaliśmy osobnika do domu. Przesadziliśmy jednak nieco z przyprawami i smaku nie dało się zdefiniować. Ostatecznie przysmak został ofiarowany kaczkom naszej gospodyni. Sam proces wywołał spore zamieszanie w rodzinie i wśród sąsiadów.

Subskrybuj mój kanał youtube. 

#rybanagoa #owocemorza #daniazezmii #przepisydoroty

Artykuły powiązane

Zostaw komentarz

Войти с помощью: