Zabawa w Sherlocka w Kaliningradzie
Temat Wielki Sherlock zaoferował nam escape room pod nazwą Kvesty na Leninskom, gdzie poszliśmy w ramach imprezy urodzinowej Mai.
Ich nazwa miejsca wiąże się z adresem – oferta mieści się w niewielkim biurowcu pod adresem Leninskij Prospekt 1 w Kaliningradzie.
» Kaliningradzkie urodziny Mai: swobodny lot i wirtualna rzeczywistość
Jako młode Sherlocki musieliśmy odnaleźć siedem szachowych pionków w pokoiku, który na pierwszy rzut oka wydawał się pusty, ale wcześniej uporać z zadaniem włączenia światła…
W sali znajdowały się 2 kolumny. Pod jedną stała szachownica, na której trzeba było ustawić rzeczone pionki odpowiednio na właściwych polach – wówczas otwierały się drzwi. Pod drugą stała z jednej strony szkatułka z kłódką na kod, a z drugiej strony pionek z obramowanym zdjęciem egipskiego banknotu. Prawie wszystkie poszukiwane pionki były na widoku, a my musieliśmy je dostrzec, a następnie odszukać ich koordynaty.
Do każdego pionka w promieniu jednego metra znajdowały się podpowiedzi odnośnie właściwych pól na szachownicy, gdzie mieliśmy je postawić.
Pierwszy z nich, laufer stał obok książek opartych pod ścianą. Na spodzie pionka znajdował się napis ’24 książka 10′. W ten sposób odnalazłszy stronę 24 na 10 z kolei książce odkryliśmy koordynaty pierwszego pionka.
Królowa stała na półce a obok było obramowane zdjęcie pionka zrobione pod takim kątem, że trzeba się było chwilę przyjrzeć, by dostrzec na jakim polu stoi.
Był tam też obraz przedstawiający Sherlocka z miniaturową literą koordynatów. Obok zaś była schowana wieża i mała lupa oraz wiele innych elementów wyposażenia pokoiku, pozornie bezużytecznych jak n.p. dziwne obramowanie bez zawartości, szklana płytka w ścianie czy lampa, która – jak się później okazało – świeci ultrafioletem. Nie brakowało tam również sejfu jak i wielkiej skrzyni zamkniętej na klucz.
Ostatecznie udało się nam rozwiązać te zagadki i odnaleźć wszystkie pionki, ale do satysfakcji było daleko, bo wiele razy musiałyśmy prosić w recepcji o podpowiedź przez krótkofalówkę.
Chociaż bawiliśmy się przednio, to jednak po wszystkim dopadło nas poczucie bezsilności, co stanowiło silny argument za powtórzeniem wizyty na Leninskom w niedoprecyzowanej na razie przyszłości.







