Chicken w Azji

Chicken w Azji

Zaglądając do zakładki „Dla Podniebienia” kulinarnych niuansów z regionów i różnych przepisów.

Na ten moment są tu przede wszystkim opisane moje osobiste eksperymenty kulinarne na produktach dostępnych w Azji, poparte wcześniejszym kilkunastoletnim doświadczeniem matki polki. Uważam, że niektóre spostrzeżenia opisane w moich wywodach kulinarnych kwalifikują się do Nagrody Nobla, albowiem łączą w sobie elementy kuchni polskiej i indyjskiej, a do tego jeszcze opisują zastosowanie niektórych indyjskich specjałów w naszych polskich potrawach lub w moich autorskich wymysłach. Zapraszam więc do lektury oraz do eksperymentowania na placu zabaw jaki daje paleta indyjskich przypraw i produktów.

Od razu opiszę kilka założeń kulinarnych, którymi osobiście posluguję się dla ułatwienia sobie życia w Indii.

Nie jesteśmy wegetarianami. Moje dzieci kochają jeść drób, a więc przynajmniej raz w tygodniu kupuję dużego kurczaka w całości. Najlepiej bez skóry. Cena zazwyczaj wynosi 150rs w Indii za kilogram surowego mięsa z kością, czyli ok. 200-280 za całego kurczaka. Sprzedawca oferuje pokrojenie, ale ja nazwałabym te usługę (jest w gratisie) raczej siekaniem. Z tak pokrojonego kurczaka robi się potem chicken sos, z którego na talerzu trzeba wyjmować pokruszone kawałki kostek… to nie dla nas. Kurczaka biorę całego i rozbieram sama w domu, jest bez skóry i bez wnętrzności, a więc mała bieda. Rozbieram na kilka porcji – pierś osobno, kości z piersi i kręgosłup idą na porcje rosołową; ćwiartki drobiowe osobno, lub razem ze skrzydełkami, albo obkrawam mięso z kości i kostki idą osobno do zamrażarki jako druga porcja rosołowa. Jeżeli kurczak jest tłusty, czasami obkrawam tłuszcz i mrożę osobno, by zasmażyć go jako pierwszy – przed mięsem i mieć smaczną bazę na sos drobiowy. Jeżeli mamy dostęp do grilla lub wędzarki, zostawiamy ćwiartki w całości do dymnej obróbki. Dalsze zastosowanie mięsa opisuję w poszczególnych przepisach.

Maleńka rekomendacja dla mięsożerców, szczególnie tych niezdecydowanych Europejczykow, którzy chcieliby – z rożnych wzgledów – zostać wegetarianami, ale… nie moga, boja się, lubia jeść i co tam jeszcze kto wymyśli… Jedzcie mięso. Ale róbcie to swiadomie – kupowanie gotowych lolipopów w kfc czy mięsa z zamrażarki w supermarkecie nie oddala od Ciebie odpowiedzialności za odebrane życie. Weź ją na siebie i pomysl za każdym razem jak bardzo pragniesz, by twój kurczak czy kózka odrodziły się w szczęśliwszym ludzkim świecie. Lub wymyśl sobie adekwatny wariant odpowiedni dla Twojej religii czy osobistych poglądów – ważne jest tylko wysłanie pozytywnych mysli, tzw. dobrych życzeń.

Nie musisz się bać, że zobaczysz zabijanie – to dzieje się wszędzie i stale, a jedna osoba więcej, która potrafi dobrze życzyć to w tym apokaliptycznym świecie krok milowy.

Artykuły powiązane

Zostaw komentarz

Войти с помощью: